czwartek, 28 listopada 2013

Rozdział 5

Jak pomyślałam tak zrobiłam.Wzięłam moją wielką torbę i poszłam. Czekał mnie krótki spacer,ponieważ hala na której mieliśmy mieć treningi była w odległości 30 minut. Miałam wtedy czas na przemyślenie mojego przedziwnego zachowania w dzisiejszym dniu.Właściwie to wcale nie obchodził mnie Niall,myślałam bardziej o Jane.Włożyłam słuchawki na uszy i szłam.Kiedy byłam w połowie drogi spotkałam Stylesa. Wyglądał dziś nieziemsko,w zasadzie zawsze tak wyglądał.Miał wyczucie stylu.Po za tym był bogaty,więc na ciuchach raczej nie oszczędzał.Ciekawe jak wygląda jego dom.-rozmyślałam nad tym kiedy nagle usłyszałam piękny jedwabny głos.W jednej sekundzie moje zmartwienia o Jane zniknęły.
-Witaj Tora.-uśmiechnął się  -to chyba już trzecie nasze spotkanie w tym dniu-zaśmiał się.
-Chyba tak.-odpowiedziałam z równie szczerym uśmiechem.-może tak miało być-mruknęłam cicho pod nosem.
-Coś mówiłaś?-dociekał
-Nie,wydawało się panu.-odparłam
-Idziesz na trening?-zapytał
-Tak.-kiwnęłam lekko głową.
-Więc może zechcesz żebym Ci towarzyszył?-zapytał,ale z jakiś dziwnym zawahaniem w głosie.
-Z przyjemnością-wzdychnęłam.
Nastała krępująca cisza.Nie wiedziałam co powiedzieć.Chociaż...nasuwało mi się jedno zdanie:Wiesz Harry kocham Cię.
Chyba musiałabym zwariować żeby coś takiego powiedzieć do nauczyciela.Ciekawe o czym teraz myśli.Może o mnie?
-Nie chcę być wścipski,ale słyszałem że pokłóciłaś się z Jane.Może mógłbym Ci jakoś pomóc?-zapytał poważny głosem.Było to bardo słodkie z jego strony.Oznaczało to że jednak trochę go obchodzę.
.-Nie jesteś-palnęłam bez namysłu-Nie jest pan-poprawiłam szybko i przeprosiłam,na co on zachichotał.
-Nic się nie stało.
-Tak to prawda że pokłóciłam się z Jane.Przepraszam ale nie chcę o tym rozmawiać-w końcu to o nim.-pomyślałam w duchu.I co miałabym mu powiedzieć?Wiesz Harry to o Tobie bo się w tobie zakochałam.Przecież to bez sensu.-dodałam w myślach.
-No dobrze rozumiem-posmutniał.
Ani się obejrzałam a już dotarliśmy na miejsce.Gdy dotarłam na miejsce,poszłam do szatni gdzie były już wszystkie dziewczyny włącznie z Jane,która była nadal na mnie zła. Ominęłam je szerokim łukiem i usiadłam na ławeczce na końcu pomieszczenia. Szybko się przebrałam i byłam już gotowa. W co ja w ogóle się wpakowałam? Będę musiała teraz ćwiczyć.. Pewnie dostanę zakwasów... Nagle podeszły do mnie dziewczyny.
-Tora.
-Hmm?-odwróciłam głowę i ujrzałam okropną Ellen.
-Nie chcemy ciebie w drużynie... Właściwie to Harry. Um, pan Styles powiedział mi abym ci to przekazała.
Serce mi stanęło. Nie chce mnie w drużynie?! Przed chwilą... Nie, to nie jest prawda!
-Kłamiesz... -uśmiechnęłam się
-Ja? -złapała się 'za serce'- To takie przykre słyszeć to od ciebie... Tora, nie spodziewałam się tego po tobie.. Po innych tak, ale nie po tobie. Tora..
-Oj nie ściemniaj. Nigdy się nie lubiłyśmy ... A teraz wymyślasz historie nie z tej bajki.
-Wyjdź Tora. Nie jesteś tutaj mile widziana. Chyba nie mam iść po pana, co?
-Nie, nie musisz..
Ubrałam się szybko i wyszłam. Przy drzwiach poczułam czyjaś dłoń na moim ramieniu.
-Tora?
Serce zaczęło mi bić szybciej,gdyż poznałam po głosie że był to Harry.Odwróciłam się i spojrzałam na niego.Popatrzył w moje zapłakane oczy,po czym znów chwycił mnie za ramie i przysunął się kilka centymetrów do mnie.
-Co się stało?-zapytał delikatnym i przyjemnym dla moich uszu głosem.
-Nie ważne-odwróciłam się
-Tora proszę,powiedz mi.Dlaczego wychodzisz ?Zaraz zaczyna się trening
-Przecież dopiero nie chciał pan żebym trenowała!Wiem już wszystko od Ellen!-wykrzyknęłam.
-Co ty mówisz?Ja nic ... -w tym momencie jego usta dotknęły moich.Poczułam się jak w bajce.Trwało to góra kilka sekund,pewnie dlatego że wystraszył się swojego zachowania.W pewnej chwili nasze usta oddaliły się od siebie.
-Przepraszam,ale tak długo powstrzymywałem się od tego...Stałam jak wryta,milczałam.Nigdy nie spodziewałabym się tego po nim.Odczuwałam już wcześniej,że nie jestem mu obojętna ale...nie!Czy ja śnię?Tak to na pewno sen!Ustalmy.Harry to poukładany,szczęśliwy,zadowolony z życia nauczyciel matematyki.Co on mógł zobaczyć we mnie?Przecież dookoła jest tykle pięknych dziewczyn,z trudem przyznam,że w śród z nich znajduje się Ellen.
Właściwie to nie wiem dlaczego zadaję sobie tyle pytań,skoro od początku roku nic nie robię tylko myślę o nim.
Po chwili rozmyślania chciałam powiedzieć coś Harremu,ale on w tym samym czasie też chciał mi coś powiedzieć i wyszła niezręczna sytuacja,więc Harry ustąpił mi głosu.
-To miało oznaczać,że chce pan żebym była na treningu?-zapytałam z uśmiechem.
-Po pierwsze to po takiej sytuacji,chyba nie zamierzasz mówić do mnie ''pan''?-zachichotał.Nie wystarczyła Ci moja odpowiedź?-odpowiedział na moje pytanie-skoro nie to może kiedyś to powtórzymy?
-Wiesz wydawało mi się że to był tylko impuls z Twojej strony,ale skoro było to prawdziwe to ...chętnie to powtórzę,ale nie teraz.Odprowadzisz mnie do domu po treningu?-spytałam
-To było prawdziwe Tora,naprawdę coś do Ciebie czuję.I oczywiście odprowadzę Cię do domu.
-chodźmy już na trening-zaproponowałam,a on  tym czasie otworzył mi drzwi.
Weszliśmy na halę i podbiegła do nas Ellen.
-Miało cię tu nie być ?!Pan Styles wyraźnie to powiedział.-Warknęła
-Ellen!Ja nic takiego nie mówiłem!-Wrzasnął na nią Harry.
-Cóż może i się zdawało.Pójdę już.-''przeleciała mnie złowrogim wzrokiem i odeszła.
Harry uśmiechnął się do mnie delikatnie i również odszedł.Ja udałam się w stronę szatni.
-Nie ujdzie ci to na sucho!Prędzej czy później znajdę coś żeby wywalić cię z zespołu.-usłyszałam głos Ellen.
Nic nie mówiłam.Nie chciałam wdać się z nią z żadną kłótnię i spieprzyć sobie tego przyjemnego dnia.Kiedy weszłam do szatni,nikogo już nie było,więc pośpieszyłam się aby zdążyć.Po kilku minutach byłam już na hali,gdzie swój występ prezentowała jakaś drugoklasistka.Podeszłam do Jane.
-Czy nadal jesteś na mnie obrażona?-zapytałam cichutko.
-Ja wcale nie byłam na ciebie obrażona.Po prostu wkurzyło mnie twoje postępowanie z Niallem.
-Z Niallem to już zamknięty rozdział.-oznajmiłam z sekretnym uśmiechem.
-Co takiego?Dlaczego?-zaciekawiła się.
-Pogadamy jutro dobrze?
-A nie możemy dziś po treningu?-zapytała
-Wiesz...pzepraszam ale jestem już umówiona.-poziom moich endorfin skoczył w 1 sekundzie.
-Z kim?-dociekała
-Jutro kochanie ci powiem.Teraz my.-szturchnęłam ją lekko w ramie.
-No dobrze,może ciekawość mnie nie zje.-zachichotała.
Wyszłyśmy na środek i poprosiłyśmy Ezrę o muzykę.Dla Jane była to wyjątkowa sytuacja,że on tam był,gdyż ona podkochiwała się w nim,lecz nie przyznawała się do tego.Muzyka zaczęła grać a my ruszyłyśmy.Modliłam się w podświadomości aby wszystko się udało.W końcu lider często spotyka się z trenerem,co było dla mnie bardzo ważne.Myślę,że dla niego również.Jedyna rywalką,której się obawiałam była Ellen,gdyż ona miała styczność z tańcem a Jane nie zależało na tej pozycji.Po 5 inutach nasz taniec się skończył.Harry i inny zaczęli bić brawo.Wiadomo kto nie bił.Widziałam po oczach Harr'ego,że bardzo mu się podobało i ma ochotę na więcej.Po nas wystąpiła moja główna rywalką ze swoją przyjaciółką Arią.Muszę przyznać,że poszło im świetnie.Po skończonych występach przemówił trener:
-Zacznę od tego,że cieszy mnie to iż wszystkie przyszłyście na trening.Jeżeli chodzi o wybór kapitana...zastanawiam się nad Ellen i Torą.Odpowiedź dostaniecie na jutrzejszym treningu,gdyż to jest bardzo trudna decyzja.Jeśli nie zdołam jej podjąć wy zagłosujecie.Możecie już iść.-
Ucieszyłam się z tego ponieważ wiele osób nie lubi Ell ponieważ jest ona opryskliwa w stosunku do ludzi,poza tym cały czas wyśmiewa grubsze osoby i mniej bogatszych od niej.Nadeszła w końcu pora powrotu do domu.Musiałam wyczekać aż wszyscy wyjdą z hali,gdyż byłam umówiona z Harrym a było by nie fajnie gdyby ktoś nas razem zauważył.W końcu po upływie 30 minut nikogo już nie było,więc wzięłam moją bordową torbę i wyszłam.Na dworze czekał już Harry.Szarpnął mnie delikatnie za rękę i przyciągnął lekko do siebie.
-Możemy już iść?-powiedział zniecierpliwiony
-Oczywiście.-uśmiechnęłam się


Witam Was wszystkich!Przepraszam za to że tak długo musieliście czekać na rozdział.Miałam małe problemy ale już wszystko jest w porządku.Mam nadzieję że się podoba i wynagrodziłam  wam ten czas pisząc 5 rozdział.
CZYTASZ ----> ZOSTAWIASZ KOMENTARZ będzie mi bardzo miło i na pewno będzie to motywacja do tego aby powstały kolejne rozdziały.

poniedziałek, 14 października 2013

Rozdział 4

-Nie róbmy tego,nie jeszcze jest za wcześnie proszę cię Tora-powiedział do mnie Harry.
-Nic do mnie nie mów.Proszę po prostu mnie pocałuj.-odpowiedziałam.
-Pieprzyć to!-wrzasnął
W tej samej chwili dotknął swoimi delikatnymi ustami moje.Stan w którym się znajdowałam był nie do opisania,w końcu miałam to czego chciałam!Było nieziemsko.Skupiłam się tylko na tym aby jak najdłużej być przy nim,nie chciałam żeby przestawał.W końcu byłam w jego ramionach.Zaczęliśmy iść całując się.Wskoczyłam na jego umięśnione ramiona.Poszliśmy do pokoju.Postawił mnie s powrotem na podłogę.Zaczął całować mnie po szyi.Po kilku chwilach rozpiął moją bluzkę zdjął ją i rzucił na podłogę.Byłam taka podekscytowana że nie myślałam o konsekwencjach.Po prostu zrobiłam to co on zdjęłam jego koszulkę.Miał pięknie mięśnie brzucha.Musiał spędzać wiele czasu na siłowni.Po za tym zauważyłam na jego brzuchu tatuaż.Szczerze?nie spodziwałam się,wydawał się zwyczajnym nauczycielem,a tu proszę,ale cieszę się z tego że to widzę przede wszystkim że widzę jego i że w końcu coś zaczęło się iędzy nami dziać.Zauważyłam tylko tyle,wolałam o niczym nie myśleć w tamtej chwili.Po pewnym czasie zaczął zdejmować swój pasek.Byłam tak przejęta że nie wiedziałam co mam robić.
-Tora!HelloTora!Obudź się w końcu.Za chwilę się spóźnisz.-usłyszałam delikatny głos moje mamy.
Okazało się że to tylko sen.Byłam zdenerwowana mamę.W końcu śniłam o tym o czym na prawdę marzyłam.Dlaczego zawsze co dobre tak szybko mija?
-Chyba miałaś naprawdę wyjątkowy sen.Budziłam cię chyba z 8 minut!-zachichotała mama.
-Nie nie taki zwykły,po prostu..-zawahałam się.
-Dobrzejuż dobrze wyczuwam że nie chcesz mi powiedzieć.Nie naciskam.-uśmiechnęła się mama.Zejdź za 5 minut na dół,śniadanie będzie kochanie.-dodała
-Dobrze mamo.
Wstałam za kilka chwil,poszłam do łazienki wzięłam prysznic,umyłam włosy i wysuszyłam je.Wcisnełam na siebie czarne rurki,białą bluzkę,bordową bluzę i vansy w tym samym kolorze.Nałożyłam na twarz trochę pudru,zrobiłam kreski eyelinerem i pociągnęłam rzęsy czarnym tuszem.Wzięłam od razu torbę na dół,żeby nie musieć później po nią wchodzić.Poszłam na śniadanie.
-Ile masz dziś lekcji?-zapytała mama
-Chyba 7 ale potem idę na pierwszy trening cheerleaderek,obiecałam nauczycielowi więc nie mogę nie iść,a czy coś się stało?-zapytałam-Tak właściwie to idę tam tylko dla niego-pomyślałam
-Nie nie.Pomyślałam po prostu że mogłybyśmy się udać na zakupy.-odpowiedziała
W tym momencie przypomniałam sobie o moich poniedziałkowych zakupach z Jane i Niall'em.
-Przepraszam ale dziś nie dam rady,ale obiecuję że w niedzielę pojedziemy-powiedziałam dałam jej całusa na pocieszenie i odeszłam od stołu.
Założyłam jeszcze tylko płaszczyk i wyszłam.Dziś nie zachodziłam po Jane ponieważ nie będzie jej na 2 pierwszych lekcjach.Poszłam więc po Niall'a.Po 15 minutach byłam już pod jego domem,dał mi całusa i poszliśmy dalej.
-Zabieram cię dziś po szkole na kolacje.-Powiedział zachwycony.
-Nie mogę.Mam dziś pierwszy trening.
-No to ... odpuść sobie dziś.-powiedział poirytowany.
-Nie!Wyobraź sobie że zależy mi na treningach-krzyknęła.-zresztą nie tylko na treningu.-dodałam sobie w myślach.Przyśpieszyłam tępa żeby go zgubić.
-Zaczekaj!Nie chciałem!
-Odpieprz się.Cały czas muszę tylko słuchać ciebie.Chcesz isć tu idziemy,chcesz iść tam idziemy.Co to ma być?!Z nami koniec!-wrzasnęłam
-Alee...
Wiem że nie powinnam od razu kończyć naszego związku ale dłużej już nie mogłam.On opierał się tylko ona zachciankach Niall'a.Miałam już dosyć!Szłam dalej,słyszałam tylko jego głos ale nie zważałam na to co on mówił.Włożyłam słuchawki na uszy i miałam to wszystko w dupie.Gdy dotarłam do szkoły dowiedziałam się że nie mamy 2 pierwszych godzin którymi były historia i geografia.Załamałam się bo nie miałam co ze sobą zrobić a do domu nie opłacało mi się wracać.Gdyby nie poranna kłótnia z Niall'em pewnie teraz byłabym z nim.Postanowiłam iść na w-f chłopaków i popatrzeć jak grają w football.Szybko zleciały mi te 2 godziny.Gdy szłam na kolejną lekcję spotkałam Jane która dotarła do szkoły.Poszłyśmy razem na fizykę.Chciałam jak najszybciej opowiedzieć jej o tym co zdarzyło się rano,ale postanowiłam wstrzymać się do przerwy na lunch.Na fizyce miałyśmy sprawdzian,byłąm przygotowana ale po wrażeniach wczorajszego i dzisiejszego dnia jakoś nie mogłam się skupić.Jane próbowała mi podpowiadać ale nie miałam do tego głowy i nie słuchałam jej.Marzyłam w głębi duszy o treningu,który miał się odbyć za godzinę,ponieważ dziś mieliśmy tylko 4 lekcje.Na przerwie poszłyśmy na plac przed szkołę i zaczęłyśmy ćwiczyć układ,gdyż trzeba było najpierw coś zaprezentować,bo było to potrzebne aby wybrać kapitana,szczerze powiem że bardzo chciałam nim zostać,ponieważ to pozwoliłoby mi na częstsze spotkania z Harrym,Jane aż tak bardzo na tym nie zależało.Gdy tak sobie ćwiczyłyśmy podszedł do nas Styles.Popatrzył chwilę uśmiechnął się do mnie i odszedł.W tamtej chwili pomyślałam że może on jednak coś do mnie czuje?W końcu tak bardzo chciał żebym poszła na ten trening,w innym przypadku chyba nie zależałoby mu aż tak bardzo abym przyszła.
Gdy przećwiczyłyśy nasz układ poszłyśmy na lunch.Ucieszyłam się,ponieważ w końcu mogę powiedzieć Jane o mojej kłótni z Niall'em.Była ona zszokowana tym wszystkim,nie dość że sprzeczka z chłopakiem to przyjaciółka się na mnie wydarła.Jane doradziła mi żebym jak najszybciej przeprosiła Niall'a.Kiedy po skończonym posiłku szukałam Niall'a podszedł do mnie Styles.
-Widziałem Twój układ jest rewelacyjny-powiedziały jego jasno różowe wargi,które miałam ochotę pocałować.
-Dziękuję.Mogę o coś spytać?-zapytałam
-Pewnie-odpowiedział.Zauważyłam w jego oczach niepewność
-Czemu zależy panu żebym chodziła na trening?Czemu pan chwali tylko mnie?Przecież Jane ćwiczyła razem ze mną.Czy pan...-nie zdążyłam skończyć zdania,ponieważ mi przerwał
-Ja po prostu ... wydaje mi się że masz świetne warunki-w tej samej chwili jego piękne zielone oczy ''przeleciały'' mnie dyskretnie wzrokiem od góry do dołu.
-Ja muszę już iść-powiedziałam i odeszłam
Zastanawia mnie jego to jego zawahanie ''ja po prostu...'' po prostu Cię kocham.Ahhh.Chciałabym usłyszeć to z jego ust.Szłam dalej,aż w końcu znalazłam Niall'a.Siedział na murku.Widać było że jest bardzo zdenerwowany.
-Niall...-zapytałam w delikatny sposób.
-Co chcesz?-odpowiedział surowo.
-Chciałabym Cię przeprosić,wiem że zrobiłam źle,ale musiałam to Ci to wygarnąć.-wymamrotałam
-Wiesz co Tora?Nie chce mi się z Tobą gadać!Idź porozmawiaj sobie ze Stylesem!-wykrzyknął a ja zamarłam.Nagle poczułam dreszcz mrożący krew w żyłam,przełknęłam dosyć głośno ślinę i zapytałam:
-O co Ci chodzi?
-Nie udawaj widziałem jak na niego patrzysz.Może powiesz i teraz że tak nie jest?-zaśmiał się podle.
-Niall,o czym ty mówisz?co ci odbiło?proszę porozmawiajmy!-krzyknęłam
-Wiesz,teraz to ja nie mam ochoty z Tobą rozmawiać.Żegnaj.Aha i powodzenia na tym twoim głupim treningu-znów się zaśmiał i odszedł.
Czy to jest na prawdę takie zauważalne?Czy Harry odebrał ode mnie takie bodźce?Zamiast przejmować się chłopakiem ja zadawałam sobie te pytania i tak naprawdę nie wiedziałam co się dzieję.Byłam tym wszystkim zaszokowana.Najpierw rozmowa ze Stylesem potem z Niall'em o co chodzi do diabła?!
-Rozmawiałaś z nim?-usłyszałam ciepły głos Jane.
-Tak,powiedział że mam rewelacyjny układ-odpowiedziałam zamyślona.
-Tora ja pyta o Niall'a!-przewróciła swoimi jasno niebieskimi oczyma.Widać było że jest mną zażenowana.
-Aaaa.Przepraszam.Rozmawiałam,domyśłił się że zakochałam się w matematyku-skrzywiłam się
-No to pięknie!Masz tego czego chciałaś!-wykrzyczała i odeszła.
Świetnie-pomyślałam,teraz nie mam już z kim nawet porozmawiać.Dzisiejszy dzień to porażka.Idę na trening-westchnęłam sobie w głębi duszy.

























 










niedziela, 29 września 2013

Rozdział 3

Gdy się obudziłam był już ranek.Słońce wdzierało się do mojego pokoju przez otwarte okno.Usiadłam na łóżku popatrzyłam przed siebie i ujrzałam Jane.Nie wiedziałam co się dzieje,myślałam że zaspałam i przyszła ona po mnie,ale okazało się że została zaproszone przez moją mamę na naleśniki.Często to robiła ponieważ bardzo lubiła Jane i uważała że jest to jej druga córka.Poszłam do łazienki umyłam twarz i zęby.Następnie włożyłam na siebie rurki w kolorze moro i czarną bluzkę.Splotłam włosy w ''artystycznego'' koka,pomalowałam oczy czarnym eyelinerem,pociągnęłam jeszcze rzęsy tuszem w tym samym kolorze i ruszyłam na dół gdzie czekałały na mnie mama i Jane ze śniadaniem.
-Dzień dobry kochane-usłyszałam ciepły głos jak zwykle wesołej mamy.
-Dzień dobry-odpowiedziałam,dałam jej całusa w policzek i usiadłam do stołu.
Na śniadanie mieliśmy naleśniki z dżemem,serem białym lub z nutellą do wyboru.Gdy zjadłyśmy,poszłam na górę wziąć moją torbę i książki.Zeszłąm na dół i wyszłyśmy.
-Myślisz że p.Styles nas wczoraj widział?-zapytała Jane.
-Nie.Wydaje mi się że to działo się za szybko i nas nie dostrzegł.-odpowiedziałam-Nie masz o czym rozmawiać tylko właśnie o nim,nie pomyślałaś że chcę od tego odpocząć?-pomyślałam lecz tego nie powiedziałam żeby nie zrobić jej przykrośći.
-Mam taką nadzieję.A w ogóle to masz zamiar zrobić jakiś krok w jego kierunku?-drążyła temat.
-Przepraszam Jane ale nie chcę o nim teraz rozmawiać,chcę od niego odpocząć-odparłam-właściwei to chyba nie chcę,ale...-kolejny raz zaczęłam o tym myśleć.
Niespodziewanie dotarłyśmy do domu Niall'a,jak zwykle czekał na nas przed bramą swojego olbrzymiego domu.Był niezwykle punktualny,jak na chłopaka.Przywitał mnie buziakiem.Wydawało mi się jak by chciał mi powiedzieć ''Bardzo Cię kocham i nie chce cię stracić Tora'',poczułam się dziwnie,może byłam po prostu przewrażliwiona,ponieważ przed chwilą rozmawiałam z Jane o Harry'm.W każdym bądź razie moje serce tak jakby zatrzymało się na chwilę,ale dość krótką.Po kilku minutach dotarliśmy do szkoły.Jak zwykle na początku poszliśmy zapalić.Nie paliliśmy dużo.Potem poszliśmy do szkoły pierwsza lekcja jaka nas czekała to historia.Nie znoszę jej,nie znoszę nauczyciela tego przedmiotu.Niespodziewanie zostałam wywołana do odpowiedzi.Uczyłam się trochę w domu,ale była przekonana że dostane pytania z kosmosu.Tym razem jednak nauczyciel był łagodny i dostałam pytanie na które znałam odpowiedź,więc dostałam 5.Uśmiechnełam się i poszłam do mojej ławki.Po mnie została zapytana jeszcze Caroline,ona również dostała 5.Następnie pisaliśmy notatki i trochę czytaliśmy.Nagle usłyszałam dźwięk długo wyczekiwanego dzwonka,to w tej szkole lubiłam najbardziej,ale tylko gdy brzmiał on ogłaszając przerwę.Gdy szliśmy na kolejną lekcję spotkaliśmy Stylesa,który patrzył na nas bardzo dziwnie.
-Widziałyście jego wzrok?Wyczuwam że zauważył nas wczoraj i dostaniemy nagany.-odparł Niall.
-Moje serce bije coraz szybciej-powiedziałam,lecz nie chodziło mi oto czy nas widział czy nie.Dla mnie w tej chwili liczyło się to że ja go zobaczyłam.
-Dobrze dobrze,dowiemy się za chwilę.Czuję że po prostu ma zły humor lub coś w tym stylu.-Wtrąciła Jane.
-Chodźmy do sali może wtedy się dowiemy.-powiedziałam.
Gdy weszliśmy do sali wszyscy już tam byli.Nauczyciel nie patrzył się na nas lecz na notatkę w swoim notesie.Kiedy usiedliśmy,on wstał i zaczął mówić:
-Jak wiecie w poprzedniej szkole w której pracowałem,założyłem grupę cheerleaderek.Rozmawiałem już z dyrektorem na temat założenia takiej grupy również u nas w szkole.Jeżeli ktoś jest chętny niech zostanie po lekcji i zapiszę się na listę.Dodam że przez przez pierwszy tydzień będę szukał wśród was liderki lub lidera.Myślę jednak że dziewczyny będą bardziej pasowały do tego stanowiska.-ogłosił po czym usiadł.
Spojrzałam na Jane,która jakby czytała mi w myślach kiwnęła twierdząco.Zamiast skupic się na lekcji która się zaczęła,myślałam o tym że muszę wykorzystać tę szansę zbliżenia się do Harr'ego.Moje myśli przerwał Styles,który powiedział :
-Tori bardzo proszę żebys została po lekcji.Jego wargi układały się w różne kształty a ja nie mogłam odczepić mojego wzroku od nich.
-Dobrze-odpowiedziałam z uśmiechem na twarzy.
W moim sercu zaczęło się coś dziać.Nie wiedziałam co będzie chciał,ale byłam zachwycona że będę mogła spędzić z nim tą przerwę.Czułam że była zadowolona jak dziecko które właśnie dostało nową zabawkę lub kawałek czekolady.Nie wiedziałam co się ze mną tak naprawdę dzieje.Gdy zabrzmiał dzwonek i wszyscy już wyszli podeszłam do biurka,byłam tak podekscytowana że nie wyczułam o co chodzi.
-Uważam Tori...-powiedział-Tori czy ty mnie w ogóle słuchasz?-zapytał.chwycił mnie za ramię i potrząsnął delikatnie.
Nie wiedziałam co się dzieje,miałam nogi z waty chciałam chwycić go za rękę ale nie miałam odwagi.
-Tak,przepraszam zamyśliłam się-odpowiedziałam-o tym jak bardzo Ciebie potrzebuję.-dodałam sobie w myśli.
-Dobrze,więc zacznę od początku.Uważam że powinnaś wstąpić do cheerleaderek,ponieważ...-znów coś przerwało.
-Ponieważ.?-zapytałam licząc na to że powie mi że chce mnie widzieć częściej niż tylko na matematyce.
-Ponieważ pasowałabyś tam,sądzę nawet że miałabyś szansę zostać kapitanką.-powiedział.
Miałam trochę nie dosyt tego co powiedział ale i tak była szczęśliwa że tak sądzi,może chciał mi przekazać że coś do mnie czuje,ale boi się mi o tym powiedzieć?Niespodziewanie rozmowę przerwał dyrektor.Styles zdjął szybko rękę z mojego ramienia.Byłam z tego powodu bardzo zła.
-Nie przeszkadzam?-Zapytał dyrektor.
-Nie proszę wejść,właśnie skończyliśmy.-odpowiedział mu Harry.-Proszę zastanów się nad tym co ci powiedziałem Tori.-dodał.
Odeszłam chcąc wrócić i pocałować go.Byłam wściekła na dyrektora za to że przerwał nam.Pod salą czekali na mnie Niall i Jane.Od razu zaczęły się pytania.
-Co Ci powiedział?-zapytała Jane.
-Opowiem Ci w drodze do domu-zapewiniłam.
Chciałam jej to opowiedzieć teraz,lecz był tu Niall i mógłby źle zinterpretować tę rozmowę.A po za tym chciałam jej opisać moje uczucia a wtedy Niall na pewno wyczułby że zakochałam się w Harry'm,a tego bym nie chciała.Po chwili zaczęła się lekcja.Gdy wchodziłam spojrzałam na Stylesa a on na mnie.Uśmiechnęłam się on odwdzięczył się tym samym.Ciekawe czy gdybym dała mu buzi on też by mi dał.Czułam że ta matematyka ciągnie się wieki,chciałam już iść do domu lecz jeszcze 2 lekcje,ponieważ z ostatniej nas zwolnili.Gdy dobiegł koniec matmy,stanęłam  kolejce do listy zgłoszeniowej.Stojąc tam myślałam o rozmowie,którą odbyłam na poprzedniej przerwie.Nie dawała mi ona spokoju,myślę że on nie powiedział tego co tak naprawdę chciał powiedzieć.Gdy kolejka doszła do mnie usłyszałąm głos nauczyciela.
-Dziękuję.
Podniosłam głowę spojrzałam uśmiechnęłam się i odpowiedziałam.
-To ja dziękuję.-Myślałam w tym momencie o kilku rzeczach związanych z nim,nie tylko o naszej rozmowie.
Jego usta jeszcze bardziej się poszerzyły a ja stałam wpatrzona w niego.W końcu jakiś chłopak za mną się zdenerwował i szturchnął mnie,ja przeprosiłąm i odeszłam.
-Do widzenia-krzyknęłam na pożegnanie.Nie wiem czy odpowiedział było głośno i nie słyszałam.Po dwóch godzinach w końcu mogłam opuścić szkołę.Wracając Jane zapytała:
-To powiesz mi o czym rozmawiałaś z p.Stylesem?
-O t tym czy nie chciałabym wystąpić w konkursie-spojrzałam na nią i puściłam do niej oczko,dając jej znak że kłamię,
-Eeeee myślałam że coś ważniejszego.
-Na przykład?-zapytałam
-Na przykład to że zauważył nas wczoraj.-odparła Jane.
- Pa dziewczyny.-usłyszałyśmy głos Niall'a
Nie zwróciłyśmy uwagi na to że już jesteśmy pod jego domem.Pożegnałyśmy się i udałyśmy się w stronę naszych domów.
-Teraz możesz już powiedzieć o czym gadaliście.-zachichotała Jane.Nie wiem z jakiego powodu,ale jej nie zrozumiesz.
-Teraz już tak.
Gdy jej opowiadałam usłyszałam:
-Tori nie powinnaś się angażować tak bardzo.Przecież wiesz że i tak nic z tego nie będzie!-odpowiedziała podniesionym tonem.
-Dlaczego tak uważasz?!Wiesz tego w Tobie nie lubię.Za bardzo przejmujesz się mną,ja robię to na co mam ochotę!Będę się w to angażować,kocham go a ty niczego nie zmienisz!-krzyknęłam do niej.
Zdenerwowałam się i weszłam na moje podwórko.Jane chyba bardzo zdenerwowały te słowa.Wydaje mi się że uroniła łzę.Nie powinnam na nią tak nakrzyczeć. Wyszłam przed bramę i zaczęłam za nią biec.
-Jane poczekaj!Przepraszam Jane!
Dogoniłam ją i usłyszałam:
-Odwal się ode mnie!Czemu mnie gonisz?Powiedziałaś to co chciałaś!
-To nie prawda,po prostu zdenerwowałam się.
Chwyciłam ją za rękę,szarpnęłam i przytuliłam ją do siebie.
-Nie chciałam przyrzekam.Jane ja po prostu naprawdę się zakochałam.Nie umiem ...-coś mi przerwało.
-Dobrze już,wiesz przecież że i tak jutro było by wszystko OK.-uświadomiła mi.
-Wiesz co chodźmy może ciastko?-zaproponowałąm a ona się zgodziła.
Po ok. 1,5 h poszłyśmy do domu.Gdy wróciłam rozmawiałam sobie z mamą,o szkole i ogólnie o wszystkim.Resztę dnia spędziłam normalnie,lekcje,kąpiel,TV i poszłam spać.







Przepraszam za błędy.Podobało się?Zostaw proszę komentarz,to naprawdę motywuje do pisania.Dziękuję za przeczytanie.




niedziela, 15 września 2013

Rozdział 2

Zaczął sie nowy tydzień,nowe zmagania z moimi myślami i uczuciami.Jak zwykle zaczynam dzień od przysznica i śniadania.Wychodzę z domu i zachodzę po Jane,muszę na nia czekać bo nie jest jeszcze gotowa.Po 10 minutach ruszamy do szkoły,obie jesteśmy wykończone i nie chce nam się do niej iść.Nagle ktoś zaczyna coś do mnie mówić.
-Tori?-słyszę głos Jane.
-Tak?-odpowiadam z zaciekawieniem w głosie bo wyraźnie wyczuwam że ma ona jakiś pomysł.
-A może by tak zajść po Niall'a i zobić sobie dzień wolny?Nie mamy dziś nic ważnego.-mówi.
-No nie wiem...
-Matematyki też nie mamy-przewraca oczami i uśmiecha się delikatnie.
-Wcale o to mi nie chodziło-zaczynam chichotać a ona razem ze mną
-Więc?-pyta ponownie po kilku chwilach
-Skoro nie mamy matmy to...czemu nie.
Uśmiechamy się do siebie i idziemy po niego.Po drodze zastanawiamy się gdzie moglibyśmy spędzić czas w którym powinniśmy być w szkole.Wymieniamy się różnym poglądami i ustalamy,że będzie to Lord & Taylor Department Store.Jest to nasz ulubiony dom towarowy na Manhattanie,można tutaj znaleźć oryginalne ciuchy amerykańskich projektantów (Dona Karan, Ralph Lauren i wiele innych).Nie pochodzimy z biednych rodzin więc z kasą problemu nie mamy.Rodzice zawsze dają nam pieniądze do szkoły a po za tym bierzemy zawsze kieszonkowe na wypadek takiego wyskoku na miasto jak dziś,czy też na papierosy,ponieważ każde z nas pali dzielimy się nimi i pieniędzmi.Z Niall'em nie będzie większego kłopotu,ponieważ lubi on spędzać z nami czas nieważne jak i gdzie.Takiego chłopaka,który chodzi z dziewczyną i przyjaciółką na zakupy trzeba szukać ze świecą.Dochodzimy w końcu do jego domu,czekał on na nas przed swoją posesją.Wita mnie namiętnym buziakiem na co bardzo się ciesze,Jane całuje w policzek.Nie mam nic przeciwko temu bo wiem że są oni uczciwi i nie ''puścili''by się za moimi plecami.Mówimy mu natychmiast że nie idziemy do szkoły tylko na zakupy w Manhattanie.Mamy bardzo blisko bo 2 km moglibyśmy iść na pieszo ale postanowiliśmy iść na autobus.Dojeżdżamy w ok.3min.
-Może poszli byśmy najpierw coś zjeść bo nie zdążyłam-mówi Jane błagalnym głosem.
-W sumie to ja też nie jadłem-odzywa się Niall.
-Nie zostało mi nic innego jak tylko się zgodzić chociaż już jadłam-odpowiadam i przytakuje.
Idziemy do świetnej restauracji ''La Bernardin'' która jest niedaleko od centrum handlowego do którego szliśmy.
Gdy szliśmy do niego zatrzymałam ich i krzynełam do nich o kur*a!Oni popatrzyli na mnie z przerażeniem i zapytali po kolei co się stało.Nie odpowiedziałam tylko zaczęłam iść w drugą stronę.Krzyczeli do mnie żebym się zatrzymała na co ja krzyknęłam:
-Styles po drugiej stronie ulicy!
-O boże-wykrzyczała Jane,wzięła Niall'a i zaczęliśmy uciekać ile sił w nogach.
Po chwili gdy weszliśmy w jakąś uliczkę zaczęliśmy się śmiać.
-Czy też zawsze musi nas coś spotkać-parsknął Niall.
-Nie długo będziemy musieli jeździć do na drugi koniec Stanów w tedy może żaden nauczyciel nas tam nie spotka.
Oni coś tam sobie mówili a ja o nim myślałam,znów serce zaczęło mi bić szybciej gdy szedł ulicą i śmiał się.Dlaczego musiał mi rozwalić ten świetny dzień?Cieszę się że go widziałam ale teraz przez cały dzień będę nie dostępna a oni będą się na mnie złościć szczególnie Niall bo nie wie o niczym.Po chwili słyszę wołanie
-Tora!Halo!-krzyczy Niall.
-Przepraszam zamyśliłam się-powiedziałam.
Jane wiedziała o co chodzi więc nie mówła nic na ten temat.
-Może zapalimy?-spytałam z nerwów
Wszyscy przytaknęli głowami bo byli tak samo zdenerwowani jak ja tyle że  innej sprawie.
-Musimy zmienić lokalizację-mówę
-Może Macy's Department Store to jest jakieś 5 km stąd.Dotrzemy tam w 6minut autobusem-zaproponował Niall
-O świetnie,tylko może się pośpieszmy bo niedługo będzie 10 więc mamy tylko 5 godziny chodzenia po sklepach a on jest naprawdę wielki .-odparła Jane.
-Musimy iść inną drogą żebyśmy nie spotkali Stylesa.-chociaż chciałabym dodałam w myślach.-Wypalimy do końca i pójdziemy-zaproponowałam.
Drogę do przystanku spędziłam w milczeniu.Nie słuchałam Jane i Niall'a.Gdy dotarliśmy na miejsce zaczęłam udawać że cieszę się że tu jesteśmy ale tak naprawdę chciałam wracać do domu pobyć sama ze swoimi myślami.Dla niepoznaki biegałam po sklepach i szperałam w ubraniach.Wygrzebałyśmy naprawdę kilka świetnych rzeczy,które kupiłyśmy.Byłam zadowolona z nich ale wolałabym być teraz z Harrym gdzieś w parku,trzymać się za dłonie i śmiać się z nim.Zastanawia mnie tylko to po co on szedł do tego domu towarowego,może był tam z kimś umówiony albo co lepsze może poszedł tam na zakupy.Po kilku godzinach chodzenia poszliśmy na pizze.To nasze ulubione danie i często je razem jemy.Potem szliśmy już na przystanek autobusowy.Mieliśmy szczęście i długo nie czekaliśmy.Wracając założyłam słuchawki na uszy i udawałam że śpię bym nie musiała udawać szczęśliwej.Po 10 minutach dotarliśmy do Nowego Jorku.Była już chwila po lekcjach dlatego wracaliśmy powili do domów żeby nikt się nie skapnął że nie byliśmy na lekcjach.Odpowadziłyśmy Niall'a który pocałował mnie i Jane tak samo jak rano.Szłyśmy nic nie mówiąc.Gdy dotarłyśmy do jej domu powiedziała
-Proszę Cię Tora uważaj na siebie,uważaj bo możesz zniszczyć swój związek z Niall'em.
Nic nie odpowiedziałam tylko pocałowałam ją  policzek i poszłam.Czułam jej wzrok na moich plecach,wiedziałam że stoi i przygląda mi się,ale nie odwróciłam się,tylko szłam dalej.Po kilku chwilach byłam już w domu.Mama zapytała mnie jak było w szkole.Odpowiedziałam że nic takiego się nie działo.
-Zaraz jemy-powiedziała roześmiana mama.
-Przepraszam mamuś ale nie jestem głodna.
-Ale...
-Zjem później-uśmiechnęłam się i poszłam na górę.
-Dobrze kochanie-odpowiedziała mama.
Gdy weszłam o pokoju,zdjęłam torbę i położyłam się na łóżko i zasnęłam.




Mam nadzieję że się Wam podobało.Zapraszam do komentowania to na pewno bardziej zmotywuje mnie do pisania kolejnych rozdziałów.



 

środa, 11 września 2013

Rozdział 1

Jest sobota,wstaję o 9.00.Dziś są moje urodziny,w kuchni widzę przygotowane wcześniej przez moja mamę śniadanie urodzinowe.Mama bardzo się stara każdego dnia,ale szczególnie w dzień moich urodzin,ponieważ na moim 14 urodzinowym przyjęciu,umarł mój tata,bardzo przeżywamy to z moją mamą,gdyż był on idealnym mężem i ojcem,codzienie chodził do pracy,chociaż był poważnie chory,niestety my nic o tym nie wiedziałyśmy.W tym dniu trafił do szpitala,ponieważ choroba wykończyła go całkiem.Ostatnie słowa które wypłynęły z jego ust brzmiały:''Przepraszam Was,że wcześniej wam nie powiedziałem,ale chciałem ten czas spędzić najlepiej w życiu i zapewnić Wam lepsze życie''.Nagle jego oczy się zamknęły.Zamarłam.Serce stanęło mi na chwilę,płakałam,stałam przy jego łóżku i nadal trzymałam jego rękę,był już po chwili zimny jak lód.Ogarnał mnie strach,w postaci straty ojca.Podniosłam jego pościel weszłam do jego łóżka,pocałowałam go w policzeki przytuliłam,w tedy nie myślałam że leżę koło trupa w tamtym momencie myślałam że nigdy już nie zobaczę mojego ojca.W pewnej chwili wyszeptałam przez płacz:''Wolałabym mieć skromne życie,ale mieć Ciebie Tatusiu''.Moja mama po prostu stała trzymała jego rękę,myślę że do mnie trafiło to szybciej chociaż jestem od niej młodsza.Nagle coś we mnie pekło.Zaczęłam nim trząchać,krzyczeć na niego''Nie proszę nie odchodź.Zostań ze mną jeszcze.Dlaczego mi to robisz.Tato słyszysz?odpowiedz mi,proszę''!Mama zaczęła mnie od niego odciągać,ale ja nadal nim trząchałam i kazałam mu odpowiadać.Czułam że moje serce jest w milionach kawałków,że rozpadłam się i odeszłam razem z nim.Nie wiedziałam o czym mam myśleć czy o matce która mi została czy o ojcu którego nie mam bo właśnie go straciłam.Nie mogłam się załamać,musiałam myśleć o mojej pierworodnej,przecież musiałam ja trzymać przy życiu,ponieważ tylko ona została ze mną i wiem,że jeżeli jej nie pomogę i nie będzie mnie przy niej przez jakiś czas to załamie się do reszty i stanie jej się coś z psychiką.Przez to że straciłam,najważniejszą osobę w moim życiu popadłam w anoreksje,przy wzroście 170 ważyłam 46kg,zawsze byłam chuda ale nigdy aż tak.W tym czasie stresowałam się matką,dlatego przestałam jeść,wpadłam też w nałóg palenia,robię to do tej pory,nie umiałam tego wyleczyć,to mnie rozluźnia i odpręża,anoreksję na całe szczęście wyleczyłąm,chodź nadal ważę mało i tyle samo jem.Nagle coś przeszkodziło moim myślą,był to dzwonek do drzwi.Podeszłam do nich a tam stała moja przyjaciółka i chłopak,którzy przyszli złożyć mi życzenia i dać prezenty.Od Jane dostałam piękną srebrną bransoletkę z wygrawerowanym napisem''best friend forever''(ona iała taką samą na znak przyjaźni),Niall podarował mi prześliczny album,z naszymi wspólnymi zdjęciami,z podróży z  wakacji i naszych wygłupów.Po wręczeniu prezentów,poszliśmy do salonu,nalałam Jane,mi i mamie szampana(Niall był samochodem więc nie pił)ukroiłam do tego tortu,który przygotowała wcześniej mama.Wyglądał jak z cukierni,był perfekcyjny.W pewnym momencie podeszła do mnie Jane zabrała mnie na bok i powiedziała:
-Ubierajcie się z mamą mamy dla Ciebie jeszcze jedną niespodziankę,myślę że ci się spodoba-mówiła z takim podekscytowaniem w głosie jak by miał by to być lot do USA.
-No dobra już idę po mamę-uśmiechnęłam się szeroko i pobiegłam po nią,krzycząc:
-mamo,mamo szybko proszę oni mają dla nas niespodziankę,szybciej mamo!-krzyczę do niej.
Ona stanęła na chwilę uśmiechnęła się i poszła szybko razem ze mną na górę do garderoby.Gdy po chwili zeszłyśmy na dół,oni byli już w samochodzie.Wsiadłyśmy do auta i ruszyliśmy jechaliśmy przez jakąś godzinęa aż w końcu dotarliśmy do wsi,którą kojarzyłam ale nie mogłam sobie przypomnieć,mama chyba wiedziała bo była zachwycona,ale nie chciała mi powiedzieć kazała się mi domyśleć.Gdy domyśliłam się w końcu,ucieszyłam się w podświadomości i zaczęłam się śmiać.Gdy byłam małą dziewczynką przyjeżdżałam tu z rodzicami,wędkować,robiliśmy pikniki,zbieraliśmy jajka od kur,wtedy wszystko było takie piękne.
Uważam że to moje najlepsze urodziny,dziękuje Wam kochani-powiedziała do Jane i Niall'a.Oni tylko kiwnęli przytakująco głowami.
Po powrocie do domu,poszliśmy na spacer ale już bez mamy.
Niedziela minęła bardzo szybko właściwie nic się nie działo.Odrabiałam lekcje,poszłam z mamą do kościoła i pojechałyśmy na lody.

piątek, 6 września 2013

Prolog

Drrrrr...dzwoni budzik,który stoi na szawce nocnej przy moim łóżku.Budzę się jak zwykle o 7.00.Wstaję z łożka i żółwim krokiem sunę do łazienki spoglądam w lustro i widzę wesołą zaspaną twarz,następnie wchodzę do wanny i biorę gorący prysznic.Czuję jak gorąca woda rozluźnia moje napięte mięśnie.Wychodzę z wanny i suszę swoje proste brązowe włosy,zakładam ubranie,szarą luźną bluzkę z wyciętymi dziurami pod pachami,tak żeby widać mi było stanik zakładam czarne obcisłe rurki w czarnym kolorze i vansy w tym samym kolorze i czapkę z napisem ''fuck it'',lubię jak ludzie zwracają na mnie uwagę.Potem schodzę na dół na śniadanie mama jak zwykle zapomniała że zostałam wegetarianinką i nakłada mi 3 płatki bekonu.Idę w końcu do szkoły wychodzę o 8.00 lekcje mam o 8.50 ale zachodzę jeszcze po Jane moją przyjaciółkę z którą przyjaźnię się 10 lat idziemy po Nialla jest moim chłopakiem od 3 lat ale poznaliśmy się gdy miałam 8 lat.Gdy docieramy do szkoły pierwszą mamy matematykę z najprzystojniejszym nauczycielem w szkole panem Stylesem.Zaczęła się lekcja jak zwykle na początku zaczął pytać na szczęście wziął do tablicy Jane.Gdy ją pytał jego wargi układały się w różne kształty wglądały zmysłowo,a ja wyobrażałam sobie jego jasno różowe na moich wargach,jego ręce na moich biodrach,a jego zielone oczy wpatrzone w moje.Gdy już wracam do rzeczywistości nauczyciel skończył pytać i zaczął lekcje.Po matematyce były kolejne zajęcia,na których jak zwykle myślałam o mnie i Harry,jak pomyśle o Niall co by zrobił gdyby dowiedział się że częściej myślę o Stylesie niż o nim to od razu wracam do lekcji.Jane wie o moich przemyśleniach i próbuje wybić mi to z głowy ale niestety bez skutecznie.







Jeżeli przeczytałeś to proszę zostaw komentarz to bardzo motywuje szczególnie gdy się zaczyna pisać.