Jak pomyślałam tak zrobiłam.Wzięłam moją wielką torbę i poszłam. Czekał mnie krótki spacer,ponieważ hala na której mieliśmy mieć treningi była w odległości 30 minut. Miałam wtedy czas na przemyślenie mojego przedziwnego zachowania w dzisiejszym dniu.Właściwie to wcale nie obchodził mnie Niall,myślałam bardziej o Jane.Włożyłam słuchawki na uszy i szłam.Kiedy byłam w połowie drogi spotkałam Stylesa. Wyglądał dziś nieziemsko,w zasadzie zawsze tak wyglądał.Miał wyczucie stylu.Po za tym był bogaty,więc na ciuchach raczej nie oszczędzał.Ciekawe jak wygląda jego dom.-rozmyślałam nad tym kiedy nagle usłyszałam piękny jedwabny głos.W jednej sekundzie moje zmartwienia o Jane zniknęły.
-Witaj Tora.-uśmiechnął się -to chyba już trzecie nasze spotkanie w tym dniu-zaśmiał się.
-Chyba tak.-odpowiedziałam z równie szczerym uśmiechem.-może tak miało być-mruknęłam cicho pod nosem.
-Coś mówiłaś?-dociekał
-Nie,wydawało się panu.-odparłam
-Idziesz na trening?-zapytał
-Tak.-kiwnęłam lekko głową.
-Więc może zechcesz żebym Ci towarzyszył?-zapytał,ale z jakiś dziwnym zawahaniem w głosie.
-Z przyjemnością-wzdychnęłam.
Nastała krępująca cisza.Nie wiedziałam co powiedzieć.Chociaż...nasuwało mi się jedno zdanie:Wiesz Harry kocham Cię.
Chyba musiałabym zwariować żeby coś takiego powiedzieć do nauczyciela.Ciekawe o czym teraz myśli.Może o mnie?
-Nie chcę być wścipski,ale słyszałem że pokłóciłaś się z Jane.Może mógłbym Ci jakoś pomóc?-zapytał poważny głosem.Było to bardo słodkie z jego strony.Oznaczało to że jednak trochę go obchodzę.
.-Nie jesteś-palnęłam bez namysłu-Nie jest pan-poprawiłam szybko i przeprosiłam,na co on zachichotał.
-Nic się nie stało.
-Tak to prawda że pokłóciłam się z Jane.Przepraszam ale nie chcę o tym rozmawiać-w końcu to o nim.-pomyślałam w duchu.I co miałabym mu powiedzieć?Wiesz Harry to o Tobie bo się w tobie zakochałam.Przecież to bez sensu.-dodałam w myślach.
-No dobrze rozumiem-posmutniał.
Ani się obejrzałam a już dotarliśmy na miejsce.Gdy dotarłam na miejsce,poszłam do szatni gdzie były już wszystkie dziewczyny włącznie z Jane,która była nadal na mnie zła. Ominęłam je szerokim łukiem i usiadłam na ławeczce na końcu pomieszczenia. Szybko się przebrałam i byłam już gotowa. W co ja w ogóle się wpakowałam? Będę musiała teraz ćwiczyć.. Pewnie dostanę zakwasów... Nagle podeszły do mnie dziewczyny.
-Tora.
-Hmm?-odwróciłam głowę i ujrzałam okropną Ellen.
-Nie chcemy ciebie w drużynie... Właściwie to Harry. Um, pan Styles powiedział mi abym ci to przekazała.
Serce mi stanęło. Nie chce mnie w drużynie?! Przed chwilą... Nie, to nie jest prawda!
-Kłamiesz... -uśmiechnęłam się
-Ja? -złapała się 'za serce'- To takie przykre słyszeć to od ciebie... Tora, nie spodziewałam się tego po tobie.. Po innych tak, ale nie po tobie. Tora..
-Oj nie ściemniaj. Nigdy się nie lubiłyśmy ... A teraz wymyślasz historie nie z tej bajki.
-Wyjdź Tora. Nie jesteś tutaj mile widziana. Chyba nie mam iść po pana, co?
-Nie, nie musisz..
Ubrałam się szybko i wyszłam. Przy drzwiach poczułam czyjaś dłoń na moim ramieniu.
-Tora?
Serce zaczęło mi bić szybciej,gdyż poznałam po głosie że był to Harry.Odwróciłam się i spojrzałam na niego.Popatrzył w moje zapłakane oczy,po czym znów chwycił mnie za ramie i przysunął się kilka centymetrów do mnie.
-Co się stało?-zapytał delikatnym i przyjemnym dla moich uszu głosem.
-Nie ważne-odwróciłam się
-Tora proszę,powiedz mi.Dlaczego wychodzisz ?Zaraz zaczyna się trening
-Przecież dopiero nie chciał pan żebym trenowała!Wiem już wszystko od Ellen!-wykrzyknęłam.
-Co ty mówisz?Ja nic ... -w tym momencie jego usta dotknęły moich.Poczułam się jak w bajce.Trwało to góra kilka sekund,pewnie dlatego że wystraszył się swojego zachowania.W pewnej chwili nasze usta oddaliły się od siebie.
-Przepraszam,ale tak długo powstrzymywałem się od tego...Stałam jak wryta,milczałam.Nigdy nie spodziewałabym się tego po nim.Odczuwałam już wcześniej,że nie jestem mu obojętna ale...nie!Czy ja śnię?Tak to na pewno sen!Ustalmy.Harry to poukładany,szczęśliwy,zadowolony z życia nauczyciel matematyki.Co on mógł zobaczyć we mnie?Przecież dookoła jest tykle pięknych dziewczyn,z trudem przyznam,że w śród z nich znajduje się Ellen.
Właściwie to nie wiem dlaczego zadaję sobie tyle pytań,skoro od początku roku nic nie robię tylko myślę o nim.
Po chwili rozmyślania chciałam powiedzieć coś Harremu,ale on w tym samym czasie też chciał mi coś powiedzieć i wyszła niezręczna sytuacja,więc Harry ustąpił mi głosu.
-To miało oznaczać,że chce pan żebym była na treningu?-zapytałam z uśmiechem.
-Po pierwsze to po takiej sytuacji,chyba nie zamierzasz mówić do mnie ''pan''?-zachichotał.Nie wystarczyła Ci moja odpowiedź?-odpowiedział na moje pytanie-skoro nie to może kiedyś to powtórzymy?
-Wiesz wydawało mi się że to był tylko impuls z Twojej strony,ale skoro było to prawdziwe to ...chętnie to powtórzę,ale nie teraz.Odprowadzisz mnie do domu po treningu?-spytałam
-To było prawdziwe Tora,naprawdę coś do Ciebie czuję.I oczywiście odprowadzę Cię do domu.
-chodźmy już na trening-zaproponowałam,a on tym czasie otworzył mi drzwi.
Weszliśmy na halę i podbiegła do nas Ellen.
-Miało cię tu nie być ?!Pan Styles wyraźnie to powiedział.-Warknęła
-Ellen!Ja nic takiego nie mówiłem!-Wrzasnął na nią Harry.
-Cóż może i się zdawało.Pójdę już.-''przeleciała mnie złowrogim wzrokiem i odeszła.
Harry uśmiechnął się do mnie delikatnie i również odszedł.Ja udałam się w stronę szatni.
-Nie ujdzie ci to na sucho!Prędzej czy później znajdę coś żeby wywalić cię z zespołu.-usłyszałam głos Ellen.
Nic nie mówiłam.Nie chciałam wdać się z nią z żadną kłótnię i spieprzyć sobie tego przyjemnego dnia.Kiedy weszłam do szatni,nikogo już nie było,więc pośpieszyłam się aby zdążyć.Po kilku minutach byłam już na hali,gdzie swój występ prezentowała jakaś drugoklasistka.Podeszłam do Jane.
-Czy nadal jesteś na mnie obrażona?-zapytałam cichutko.
-Ja wcale nie byłam na ciebie obrażona.Po prostu wkurzyło mnie twoje postępowanie z Niallem.
-Z Niallem to już zamknięty rozdział.-oznajmiłam z sekretnym uśmiechem.
-Co takiego?Dlaczego?-zaciekawiła się.
-Pogadamy jutro dobrze?
-A nie możemy dziś po treningu?-zapytała
-Wiesz...pzepraszam ale jestem już umówiona.-poziom moich endorfin skoczył w 1 sekundzie.
-Z kim?-dociekała
-Jutro kochanie ci powiem.Teraz my.-szturchnęłam ją lekko w ramie.
-No dobrze,może ciekawość mnie nie zje.-zachichotała.
Wyszłyśmy na środek i poprosiłyśmy Ezrę o muzykę.Dla Jane była to wyjątkowa sytuacja,że on tam był,gdyż ona podkochiwała się w nim,lecz nie przyznawała się do tego.Muzyka zaczęła grać a my ruszyłyśmy.Modliłam się w podświadomości aby wszystko się udało.W końcu lider często spotyka się z trenerem,co było dla mnie bardzo ważne.Myślę,że dla niego również.Jedyna rywalką,której się obawiałam była Ellen,gdyż ona miała styczność z tańcem a Jane nie zależało na tej pozycji.Po 5 inutach nasz taniec się skończył.Harry i inny zaczęli bić brawo.Wiadomo kto nie bił.Widziałam po oczach Harr'ego,że bardzo mu się podobało i ma ochotę na więcej.Po nas wystąpiła moja główna rywalką ze swoją przyjaciółką Arią.Muszę przyznać,że poszło im świetnie.Po skończonych występach przemówił trener:
-Zacznę od tego,że cieszy mnie to iż wszystkie przyszłyście na trening.Jeżeli chodzi o wybór kapitana...zastanawiam się nad Ellen i Torą.Odpowiedź dostaniecie na jutrzejszym treningu,gdyż to jest bardzo trudna decyzja.Jeśli nie zdołam jej podjąć wy zagłosujecie.Możecie już iść.-
Ucieszyłam się z tego ponieważ wiele osób nie lubi Ell ponieważ jest ona opryskliwa w stosunku do ludzi,poza tym cały czas wyśmiewa grubsze osoby i mniej bogatszych od niej.Nadeszła w końcu pora powrotu do domu.Musiałam wyczekać aż wszyscy wyjdą z hali,gdyż byłam umówiona z Harrym a było by nie fajnie gdyby ktoś nas razem zauważył.W końcu po upływie 30 minut nikogo już nie było,więc wzięłam moją bordową torbę i wyszłam.Na dworze czekał już Harry.Szarpnął mnie delikatnie za rękę i przyciągnął lekko do siebie.
-Możemy już iść?-powiedział zniecierpliwiony
-Oczywiście.-uśmiechnęłam się
Witam Was wszystkich!Przepraszam za to że tak długo musieliście czekać na rozdział.Miałam małe problemy ale już wszystko jest w porządku.Mam nadzieję że się podoba i wynagrodziłam wam ten czas pisząc 5 rozdział.
CZYTASZ ----> ZOSTAWIASZ KOMENTARZ będzie mi bardzo miło i na pewno będzie to motywacja do tego aby powstały kolejne rozdziały.